Jestem jedyną osobą, którą od jakiegoś czasu boli wejście na tumblra? Oczywiście chodzi mi o żałosne zdjęcia pociętych rąk, które w sumie wyglądają bardziej jak zadrapania po wpadnięciu w krzaki, no i te cudowne, życiowe, polskie teksty o tym, jak owe dziewczyny mocno cierpią, umierają wewnętrznie albo je wszystko od środka rozpierdala. Chciałabym przekazać idiotkom, które to wstawiają:
(Pytanie brzmiało ''*super smutny tumblr*-zaobserwujesz?'')
Jest to moja odpowiedź na ask.fm/nothingtogain.
''Ból jest chujowy, ale uczy''.
(Elokwentnie, jakby to pewnie określiła autorka: w chuj.)
''- Nie możesz cały czas siedzieć tak w domu!
-Depresja, więc mogę. Tak się robi jak się ma depresję.''
(Znalazłaś objawy depresji i zachowujesz się jak tam pisze, bo ''tak się robi gdy ma się depresję?'')
''Nie, nie pocięłam się, to kot.' *krzyżuje palce*'
(Cwaniara!)
I, uwaga- mój faworyt!
''-Trzymaj się tam jakoś.
-Już dawno się puściłam''
(Czy to wymaga komentarza?)
Jeśli chodzi o mnie (bo przecież i tak nikt tego nie czyta, mogę potraktować to jak pamiętnik) to jest w porządku. Jestem chora, znowu, i mój dzień składa się ze spania do popołudnia, jedzenia, oglądania seriali i filmów, czytania i czasami pisania czegoś. O, na przykład teraz. Przygotowuję się do konkursu z fizyki. Tak, to jest śmieszne i tak, popierdoliło mnie patrząc na to, że to właśnie z fizyki szykowało się moje pierwsze zagrożenie w życiu. Ale nauczycielka była miła i dała mi mocne 2 na koniec. Tak więc nadrabiam zaległości, powtarzam materiał, który umiem (niewiele go, serio) i mam nadzieję na chociaż przedostatnie miejsce.
Cóż, to by było na tyle. Postaram się te codzienne dwa zdania zmienić na wpisy. W końcu muszę się mieć z czego śmiać gdy będę starsza.










