czwartek, 20 czerwca 2013

#Łódź, Atlas Arena 18.06.2013

Miesiąc temu byłam święcie przekonana, że za nic nie uda mi się pojechać na ten koncert. Że po prostu nie ma szans. A tutaj przyjaciółka z podstawówki mówi, że jedzie. I jakimś cudem byłam wczoraj na Green Day`u.

Wyjechałam z Gliwic około 16. 3 godziny mijały w nieskończoność. Gdy weszłam do Atlas Areny, akurat rozpoczął się występ supportu- zespołu All Time Low.
Wiem, że jakość zdjęć nie powala.
Był fajny, jednak nieco bardziej skupiałam się na ustawianiu aparatu. Skończyli grać około dwudziestej. Myślałam tylko o tym, że za pół godziny zobaczę Green Day. Ale nie było to jakieś napięte oczekiwanie. Zdążyłam kupić coś do jedzenia, skonsumować to i posłuchać muzyki, którą puszczano. Po jakimś czasie na scenie pojawił się różowy królik.
 
 Filmik nie jest mojego autorstwa.
I nareszcie- zespół wszedł na scenę. Zaczęli od ,,99` relvolutions``. Trybuny momentalnie wstały i niektórzy zaczęli się drzeć i skakać(np. ja). Potem przeszli do ,,Do you know the enemy`` i na scenę dostała się jedna z fanek. To było niesamowite.
Zdjęcie zajebane z jakiejś strony na której były zdjęcia z koncertu.
Następnie zagrali ,,Stay the night``. Rozwiązał mi sie wtedy glan i jebałam jego końcem o krzesło XD. Pięć piosenek później nadszedł czas na Boulevard Of Broken Dreams. Moim zdaniem jedna z najlepszych części koncertu, jak nie najlepsza. Wszyscy głośno śpiewali, nawet gdy wokalista przestał. Chyba mu się to spodobało. Zresztą zobaczcie sami, pierwsze 30 sekund filmiku poniżej.

Mile zaskoczyło mnie to, że usłyszałam tan fragment ,,Wake Me Up When September Ends``. Uwielbiam to.
Na ,,Longwiev`` na scenę wszedł drugi fan i tam dostał gitarę. Pewnie jara się do teraz, jak Londyn w 1666 roku (ja to bym sie zesrała ze szczęścia XD) .
 Na ,,Basket Case`` poleciały zielone serpentyny, tak jak fani ustalali przed koncertem. Wyszło naprawdę dobrze. Tak jak na ,,King For A Day`` gdy chyba wszyscy ludzie ze stojącymi miejscami siedli a potem wstali, co dało falę(to zdanie brzmi jakoś chujowo, wiem) *-*.
Gdy zespół zniknął ze sceny po ,,Minority`` prawie zaczęłam płakać, że to już koniec. Ale nie zawiedli mnie, wrócili. Przy ,,American Idiot`` i ,,Jesus Of Suburbia`` odpłynęłam kompletnie. Pamiętam, że pomyślałam ,,Kurwa, to najlepsza chwila w moim życiu``. Ale nie była. Potem zagrali moje ukochane ,,Brutal love``. Patrzyłam wtedy głównie na te światełka. Piękne. Osiemnasty czerwca zapamiętam jako jeden z najlepszych dni w moim życiu. W sumie, to dalej nie umiem uwierzyć, że tam byłam i to wszystko widziałam- na żywo. A teraz zdjęcia zrobione przeze mnie.
Billie z polską flagą *-*






Brutal Love

czwartek, 25 kwietnia 2013

The Years

Zazwyczaj nie przepadam za takimi piosenkami, ale ta mnie urzekła. Kojarzy mi się z zachodem słońca. A trzeba powiedzieć, że wprost kocham zachody słońca.
Jutro wracam do szkoły, niestety. Pierwsze i drugie klasy gimnazjum miały wolne z powodu egzaminów trzecich klas. W poniedziałek lekcje odbywały się normalnie, od wtorku do dziś(czwartku) wolne i jutro jestem zmuszona wrócić do tego więzienia gimnazjum.
Zorientowałam się wczoraj  cenach gitar basowych. Gdy je zobaczyłam, pierwsze co pomyślałam to O KURWA AŻ TYLE?!
Najtańsza w miarę porządna  kosztuje tyle co dwie-trzy klasyczne. Trochę sobie pozbieram.
Ale nie ma tragedii, gdy będę zbierać na bas, opanuję klasyka. Mama obiecała mi jakieś dodatkowe zajęcia w tym zakresie, od przyszłego roku, już w Warszawie. Cała rodzina pokłada w tym wyjeździe ostatnie nadzieję, że będę normalna. Cóż, zawiodą się.
W sobotę lub niedzielę przyjeżdża mój chrzestny z żoną i synem. Już na majówkę. Kuzyn będzie się jawnie opierdalał uczył samodzielnie w poniedziałek i wtorek, a ja będę grzać do szkoły. Zajebiście, nie ma co.
Spróbuję wracać wtedy później do domu, powłóczyć się z kimś lub sama po mieście, albo gdzieś wyjść. Wszystko żeby uniknąć siedzenia tu z nimi wszystkimi.
*fangirl mode on*
Mam traumę po zobaczeniu tego zdjęcia. TRE, CO CI ODBIŁO? ;__;

 *fangirl mode off*
Dzięki za przeczytanie :3.
Zapraszam na mojego aska! ;3 ask.fm/nothingtogain

wtorek, 23 kwietnia 2013

Dzisiaj.


Ten post jest dla jedynej osoby która umie pisać na tym blogu współautorki bloga. Nie bez powodu, ponieważ dzisiaj ma urodziny. Długo myślałam, co mogę przygotować z tej okazji. W mojej głowie rodziło się dużo pomysłów. Od filmików urodzinowych do wysłania życzeń na Gadu-Gadu. Jednak uznałam, że najsensowniejsze będzie zrobienie posta na blogu. No i kartki urodzinowej. Urodziny bez takowej nie są urodzinami(Czy właśnie powtórzyłam jedno słowo trzy razy?). Miałam nadzieję, że wyjdzie lepiej, bo spędziłam nad nią dwie godziny, ale tak to jest gdy beztalencie bierze się za rysowanie nadzieja matką głupich.


Teraz czuję, że jest czas na życzenia. Jebać to, że moje przeczucia są zazwyczaj omylne.
A więc, Julio, życzę Ci... kurna, nie będę wymieniać. Po prostu byś miała, to co chcesz. I nie chodzi mi tylko o rzeczy materialne.
CZAS NA TORT!
 
W mojej głowie urodzinowy post wyglądał lepiej. O wiele lepiej. Wybacz Julio, że jakoś marnie wyszedł. Pamiętaj, że dobre chęci są najważniejsze ;_; .